Jak zostałam barmanką w brytyjskim pubie, czyli nie bójmy się nowych wyzwań

Potrzebujesz porządnej, życiowej zmiany, ale nie wiesz jak zacząć? Przeczytaj o mojej przygodzie…a potem szybko kupuj bilet!

Odsłona pierwsza: warszawska Praga

Piękne miasto! Jedyne w swoim rodzaju, a na skalę Polski jest wręcz fenomenem. Różnorodność, możliwości i anonimowość — to te rzeczy tak mnie w niej zachwyciły. Po dziesięciu miesiącach spędzonych w Warszawie zaczęłam jednak mieć wrażenie, że — jakkolwiek hipisowsko i alternatywnie to nie zabrzmi — moja osobista energia nie do końca z nią współgra. Czułam się przytłoczona i miałam dość. Dość pijanych piosenek meneli pod oknem mojego praskiego mieszkania, dość biegania pomiędzy pracą a uczelnią, dość stresu związanego z letnią sesją, przemęczenia, braku czasu, pieniędzy… Zazwyczaj w takim momencie wyjeżdżamy na wakacje i to właśnie postanowiłam zrobić. Tylko że nie na prawdziwe wczasy pod palemką i z drinkiem w ręce, a do pracy. I nie na grecką wyspę, ale do najlepszego miasta na świecie.

Odsłona druga: deszczowy Londyn

Siedząc w samolocie, po wylądowaniu i przyjechaniu do mojego malutkiego pokoiku, w którym miałam spędzić następne parę miesięcy, nieustannie towaryszyły mi niewesołe myśli. Nawet przez kolejne kilka dni chodząc po zalanym deszczem Londynie, przeklinałam się w myślach wielokrotnie.

IMG_2787.jpg
Fot. Marta Janek

„Na co mi to było?”


„Jak znajdę pracę i to bez żadnego doświadczenia w gastronomii?”

„Nie zobaczę mojego chłopaka i rodziny przez kilka miesięcy?!”

Jeśli kiedykolwiek zdecydowaliście się na coś podobnego, to wiecie o czym mówię. Jeśli nie, to uwierzcie, że początki są trudne. To oklepane i banalne stwierdzenie, zdaję sobie z tego sprawę. Ale nauczyłam się na własnym przykładzie, że jeśli zaciśniesz zęby i nie poddasz się na samym początku, możesz przeżyć niesamowitą przygodę, poznać wspaniałych ludzi i zyskać wspomnienia na całe życie.

Odsłona trzecia: cheers mate!

17792720_10203353701920114_606218966_n
Fot: Marta Janek

Nic nie jest bardziej brytyjskie niż typowy pub, który znajdziesz na co drugiej londyńskiej ulicy. Jako że jestem zakochana miłością beznadziejną w całej angielskiej kulturze, musiałam znaleźć pracę właśnie w takim pubie. Miał być obskurny, podawać sto pięćdziesiąt rodzajów piwa, klasyczne brytyjskie śniadanie i herbatę z mlekiem!

Na szczęście udało mi się zostać barmanką w bardzo przyjemnym miejscu z najlepszymi burgerami na świecie i backpackerskim hostelem na pięterku. Mimo przygód z pijanymi gośćmi, nieudanych prób zmiany beczki z piwem czy biegania z tacą przez 10 godzin z przerwami na polewanie kolejnych kolejek, mogę śmiało powiedzieć, że były to najlepsze trzy miesiące mojego życia. Poznałam ludzi z każdego zakątka świata, nauczyłam się wielu rzeczy nie tylko o alkoholu czy obsłudze klienta, ale także o ludziach. Barmana nikt nie zauważa, ma tylko robić kolejne drinki i ewentualnie zamówić Ci Ubera do domu gdzieś w okolicach dziesiątej kolejki. Ale po tych kilku godzinach będzie wiedział więcej o Twoim związku, planach na życie i marzeniach niż najlepsi przyjaciele. Polecam, ilość anegdot starczy Ci na resztę życia.

Morał z moich doświadczeń jest taki: jeśli zawsze chciałeś/-aś wyjechać w nieznane i zacząć od zera, nie wymyślaj już sobie kolejnych „ale”. Warto, bo odkryjesz tę stronę siebie, która do tej pory jeszcze nie była Ci znana i zaczniesz się zastanawiać, czego naprawdę chcesz od życia i kim jesteś. Ja wróciłam, ale nie na długo. London is calling!

Marta Janek

IMG_8323.jpg
Fot. Marta Janek
Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s